REPORTAŻ ŚLUBNY HOTEL JUNIOR KRAKÓW, BALONOWY SZAŁ - MAGDALENA i PIOTR

Duży dom, profesjonalna fryzjerka i makijażystka oraz niezastąpieni pomocnicy pełni humoru, plus kilka czelendżing tasków i klimat pod przygotowania mamy zapewniony. Tak w dużym skrócie mógłbym przedstawić początek piątkowych przygotowań Magdy, które miały miejsce w Skawinie. Przed dwunastą kiedy już fryzura i makijaż były gotowe, a na mojej karcie pamięci w aparacie zapisany finalny look, wybraliśmy się do Piotrka. Miało być tam kilku ziomków i spoko klimat... i tak właśnie było. Drużbowie w liczności połowy przeciętnej klasy w szkole podstawowej założyli takie same muchy, a kiedy wbili się w garnitury to wyglądali lepiej niż reprezentacja Polski na plakacie Vistuli. Nie zabrakło też krótkiego błogosławieństwa i kilku tradycyjnych przyśpiewek zaserwowanych przez Sławka, który z zawodową taśmą kręcił imprezą do przodu. Kolor różowy zdominował mieszkanie rodziców Magdy. Dziewczyny sprawnie przypieły welon, butonierki i po krótkim błogosławieństwie udaliśmy się do Kościoła Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Skawinie.

Księża przywitali Parę Młodą w zachrystii, dopełniono formalności i ceremonia zaślubin wystartowała. Po sakramentanym TAK nadeszła pora na klasyczne wyjście z kościoła przez szpaler starannie ułożony przez druhny i drużbów ślubnych. Następnie czerwony Mustang przewiózł Magdę i Piotra do Hotel Junior w Krakowie, rodzice przywitali Parę Młodą chlebem i solą, brat Piotrka mocno powalczył z petardą i rozpoczęły się życzenia. Były gorące, jak atmosfera całego ślubu i bez nawet 10 sekund nieprzerwanych salwą śmiechu. Pierwszy taniec otworzył parkiet, na którym swoje instrumenty rozłożył Zespół muzyczny Prima Band. Minutkę przed burzą, której jednak nie było, wyskoczyliśmy na zdjęcia grupowe i plenerowe. Dalej były już same atrakcje, tort weselny, zabawy oczepinowe i wiśnia na torcie, dmuchane helem i podświetlane ledami baloniki, które poleciały wysoko, wysoko, bardzo wysoko. Były osoby, który widziały, że ułożyły się w powietrzu w krzałt serca... no cóż mój aparat nie był, aż tak spostrzegawczy. Nie mogę zapomnieć dodać, że każdą minutę tych niezwykłych wydarzeń filmował mój dobry kolega Krzysiek z Pracowni Filmu Ślubnego CAMDESIGN, którego bardzo wszystkim przyszłym param młodym polecam. Magdo i Piotrze, dziękuję, że mogłem być tam z Wami i zapraszam na zdjęcia. Tym razem działo się tak dużo, że blisko 600 zdjęć znajdziecie w strefie klienta wpisując hasło z mojej wizytówki. Miłego oglądania.