CZTERY PORY ROKU ALWERNIA, REPORTAŻ ŚLUBNY CHEŁMEK - KASIA i MARCIN

Słoneczna kwietniowa sobota, w którą to wybrałem się trochę bardziej na zachód od Krakowa, odwiedzając Salon Urody Kraina Piękności Joanna w Oświęcimiu. Jak nie trudno zgadnąć nie pojechałem tam na przejażdżkę tylko na przygotowania ślubne Kasi. W przygotowaniach tych pannie młodej towarzyszyły mama i siostra, która układały fryzury i były malowane równocześnie. Marcin przygotowywał się w pokoju hotelowym w pięknej wzorowanej na polskiej architekturze pałacowej Restauracji Cztery Pory Roku w Alwernii. Pokój nowożeńców z subtelnie wkomponowaną wanną robił wrażenie. W niecałe 15 minut szelki, marynarka i pozostałe elementy garderoby znalazły się na swoim miejscu. Mnie w tym momencie czekał powrót do Chełmka na przygotowania Kasi. W samą porę prosto z gór przybyli kamerzysta Jacek ze swoją narzeczoną Anią. Okazało się, że zbudowali oni mega pozytywny klimat, a Jacek jak prawdziwa złota rączka, przydał się bardzo do pomocy w niełatwym zadaniu zapinania guzików sukni ślubnej. Pełne emocji błogosławieństwo i udaliśmy się do położonego w bliskiej odległości Kościoła Najświętszej Maryi Panny w Chełmku.

Ksiądz w zakrystii w dosłownie trzy sekundy po wejściu rozbawił dziewczyny momentalnie (fajny skill, też bym tak chciał). Po podpisaniu dokumentów rozpoczęła się ceremonia, podniosłe kazanie i wypowiedziane z uśmiechem na ustach sakramentalne TAK. Pod kościołem para młoda odebrała życzenia od zaproszonych gości i utalanetowanych młodych ludzi, którzy uatrakcyjnili ceremonię pięknym śpiewem chóralnym. O sali weselnej Restauracji Cztery Pory Roku w Alwernii już wspominałem, ale nie zaszkodzi napisać kilka słów więcej. Piękne wnętrza, każde z nich inspirowane inną porą roku. Przyjęcie weselne Kasi i Marcina odbyło się pod znakiem Lata. Tradycyjne przywitanie chlebem i solą, pierwszy taniec i kanonada atrakcji. Tomek urodzony wodzirej, który wyciskał maksa nie tylko z siebie, ale i z gości i Paweł mistrz kręcenia DJ-ską konsoletą wspaniale reprezentowali Grupę Animatorów Imprez. Wymyślali dużo zabaw, posiadali niezliczoną ilość gadżetów i oświetlenie z lampami grilowymi, jedyne w swoim rodzaju. Powierzchnia parkietu mogłaby być spokojnie dwa razy większa, a i tak zostałaby w całości zapełniona przez świetnie bawiących się gości. Na ślubie miałem też okazję po raz kolejny spotkać Marlenę i Dawida już w powiększonym składzie. Ich góralski ślub możecie z łatwością odnaleźć na moim blogu. Kasiu i Marcinie, świetnie zorganizowany ślub, z pięknym ukoronowaniem w postaci wizyty w Watykanie. Dziękuję za zaufanie i możliwość zrobienia dla Was kilku zdjęć. Zapraszam do oglądania, a po więcej do strefy klienta.